Etta James-seven day fool
Wszystkie pedały są takie same.
Kłamliwe, cwane, puszczalskie potworki.

Pisze do mnie na fb, że "zadzwoń", "pogadaj", "spotkaj się" w najgorszym wypadku. Buziaczki, uśmieszki, ZACZEPKI. Potem jego chłopak pisze, skąd się znamy, po co, jak to, dlaczego. LICEUM.

Skoro już LICEUM, to przecież warto być romantycznym. Mieć w znajomych 100 bywalców klubów z darkroomami, być na portalu, podawać gg i nadal twierdzić, że ważna jest DUSZA. Bo tylko DUSZA nas RUSZA.  A wygląd przemija. jak w rzece woda. jak czas, co się w zmarszczkach odznacza. Takie to teraz te licealisty wrażliwe.

Och, szydero, słodka szydero.


miquell 2011-12-12 23:28:05
skomentuj (0)
Bezradność
Dzisiaj ze zmęczenia i bezradności popłakałem się w pracy. A za oknem w nocy deszcz. Na dodatek.

Chciałbym stać w deszczu.



miquell 2011-09-06 01:48:36
skomentuj (0)
Książki
Skończyłem 8 tom serii o Ani Shirley, Rillę ze Złotego Brzegu.
Ania z Wyspy Księcia Edwarda jest mega grubą książką, ale czyta się ją jednym tchem. Nic na razie o niej nie napiszę, póki nie skończę całości. Ale pierwsze opowiadanie jest mroczne, kryminalne..


miquell 2011-07-24 16:32:26
skomentuj (0)
Epos.
Teraz jest Era Artura.
Króla Artura, wysokiego, smukłego i pięknego.

Wojtek ma piękne ciało, chorobliwie katowane na siłowni. Maniakalnie wytłoczone mięśnie, tłuszcz jest chyba tylko w wątrobie rekina..Wojtek, Woj. Woj dobiera sobie ludzi pod kątem ich ciała. Umysł jest nieważny. Można być debilem, idiotą, pustą lalą i można być w tych trzech stanach z Woj. Ważne, że ciało jest święte. Wymęczone przez ciężarki i drakońskie diety.
Obsesją Woj jest jego brzuch i penis. Jedno pod drugim, święta ścieżka miłości, biegnąca od pępka po miejsce pod jajami. Pas startowy dla rozkoszy. Dla jego Ego. Woj-ego. Woj-t-ego. Ile jednak w tym wszystkim samotności, bezbronności dziecka, potrzeby miłości.
Woj jest smutnym męczennikiem. Kłębkiem mięśni w skurczu.

żal mi go.

Król Artur.
Eposy rycerskie o męstwie, prawości i cnocie. On się niczego nie boi. W oczach widać pasję, dawo temu wyznaczony cel. Ja mogę być jedynie tanią podróbką Ginewry. Melancholijnie zamkniętą w sobie służebnicą króla.
Dzisiaj trzecie spotkanie.


miquell 2011-06-23 13:33:28
skomentuj (0)
Tytuł nie może być pusty.
Staram się zmienić coś w pokoju. To nie jest łatwe, ponieważ pokój jest mały i dzielą go dwie osoby. Są zatem dwa łóżka, dwie szafki, dwa regały. A rzeczy i ciuchów przybywa. Aby zrobić miejsce na książki musiałem część sprzedać (głównie tych dla dzieci), a ciuchów wyrzucić. Mam jednak jedną zasadę przy selekcji ubrań. Jeśli nie wyszedłem w danej rzeczy przez ostatnie 2 lata z domu, taki ciuch ląduje w worku. Oczywiście, do niektórych mam specyficzny sentyment..a to obrazek ulubione, a to fikuśne guziki. Takie rzeczy czekają jeszcze na swój sądny dzień.
Na taki dzień czekają również, zbierane przez lata, pluszaki i innej maści zabawki. Teraz jestem pod wpływem design toys, zabawek innej kategorii i generacji, zatem pluszowe słonie, żyrafy i mini zoo idą w odstawkę. Znajdę może jakieś przedszkole, albo dom dziecka i tam je zaniosę..Nie są zniszczone, ani brudne. Niech się maluchy cieszą i kreują z nimi swoje własne światy.



miquell 2011-06-18 16:29:39
skomentuj (0)
Nienawiść.
Nienawiść jest bliska miłości. Można tak samo mocno kochać, jak potem nienawidzić.
Kocham Go i nienawidzę zarazem.
Minęło już 6 lat. A we mnie te dwa uczucia nadal ustnieją.

miquell 2011-05-13 00:44:27
skomentuj (0)
Kiedyś i dziś.

Teraz jest strasznie. Wstaję późno, przeważnie przed 12.00 w południe, ale udaje mi się co drugi dzień zdążyć na 10.45 z radością, że to jeszcze nie 11.00. Potem ciężkie wstanie z łóżka, jakby kołdra ważyła tonę, a powieki, nogi i ręce drugie tyle. Ciężkie jest to wstawanie, urwanie snu w połowie albo w najlepszym jego momencie. A przeważnie jest przygodowo, romansowo, erotycznie i jak tu się budzić, skoro „tam” przeżywamy cudowne chwile i jesteśmy tacy piękni. Ale trzeba. Potrzeba wzywa. Ciśnienie moczu jakby samo podrywało mnie do pozycji najpierw siedzącej, po krótkiej chwili stojącej. Wreszcie na nogach, krew szybciej płynie, czuję ją już przy kostkach. Jest południe. Ludzie już dawno w pracach, w papierkach, przy ladach, bufetach. Już po trzeciej kawie, dawno w nerwach, z myślami, że jeszcze tylko trzy godziny albo cztery, ale generalnie złe już za nimi. A ja w majtkach i koszuli, na środku pokoju, wyciągam ramiona do góry z nadzieją, że chrupnie – boli znaczy żyje. Zatem pora na toaletę. Tylko siku, bo to mnie na razie upija. Kuchnia, kawa, kanapki bez masła, niby dla zdrowia, niby z lenistwa. Wyjąć masło, twarde, półtwarde, nóż, bułka, chleb i dziury podczas wciskania w pieczywa masła. Dlatego masła nie stosuję. Jeśli jest „wcześnie” wg mojego zegarka, oglądam telewizję śniadaniową. Tematy ważne, poważne. Chodziki dla dzieci i mleko z piersi są przeważnie właśnie w okolicach mojego śniadania. Potem piosenka na koniec i reklamy. Pasta do zębów przypomina mi o umyciu i szorowaniu. Resztki jedzenia nie mogą zamieszkiwać moich szczelin spruchniałych. Jeszcze by mi tego brakowało. Bo ja nikogo do południa nie wpuszczam, za wyjątkiem listonosza. Nie w szczeliny ale do mieszkania. Mieszkanie, dom – przestrzeń święta. Ja nadal w majtkach nie mogę się pokazać. Wstyd i hańba. Ale dziś nikogo nie było. Można odejść od telewizora do drugiego monitora, też będzie kolorowo i wesoło. Komputer włącza się u mnie ze 3 minuty. Czasami myslę, by go przeczyścić, zrobić jakiś generalny przegląd plików. Tak, czasami o tym myślę. W czasie tych 3 minut zakładam spodnie od dresu, szare i miekkie, wygniecione na kolanach. Kapcie też miękkie, góralska wełna, już tak przydeptana, że nie ma prawa smurać i kłuć. Siadam i zaczynam. Facebook, fellow, poczta.o2.pl, facebook, farma, fellow itd. Taka karuzela, z częstotliwością zmiany stron zmienia się kolorystyka. Jest ruch, coś się dzieje. Emocje. Będzie jakaś wiadomość, pudelek napisze o dodzie. Nie jest nudno. Ale jest już 15.00. Jak ten czas szybko leci. Ale przynajmniej nie siedzę w majtkach. Przy komputerze umiem spędzić więcej czasu niż zawalona robotą sekretarka nad Exelem. Że nadal widzę to cud. Ale monitor podobno lepszy, nowej generacji. Zapomniałem wspomnieć, że od myszki odrywam się jedynie by jeść. A jem dużo. Dużo nie znaczy dobrze-trąbią baby na Style. I ja to wiem, dlatego do ciastek, wafelków dodaję jogurt, mus, jakąś kaszkę z biedronki. Tylko nikt nie napisał na opakowaniu, że po zjedzeniu większej ilości człowiek zaczyna przypominać kształtem biedronkę. Mała głowka, duża dupa. Mnie w dupe nie idzie, za to chętnie w brzuch. Jakby grawitacja działała w zupełnie inną stronę. W drodze do kuchni mam lustro. I ja zawsze przy nim staję w drodze do kuchni, wciągam brzuch albo podnoszę koszulkę (nadal tę do spania) i znów wciągam brzuch. Poklepuję się po bokach i mówię do siebie, że nie jest jeszcze tak źle. Wzrok mam dobry. Najgorzej jest tylko w łazience, przed prysznicem, nago, ja, lustro. Dużo tego ja w lustrze. Na szczęście kabina prysznicowa z mlecznej szyby. Nic się nie odbija a woda wyszczupla. Ha!

A w internecie, na karuzeli tylu pięknych ludzi. Włosy lśniące, uśmiechy białe, szczupłe kostki, mięśnie imponujące, zero włosów na klacie, a jesli już to idealnie proporcjonalnie rosnące. Tacy oni piękni, słodycze istne, cukiereczki, lizaczki smukłe. Znajomi też tacy ładni. Wszystko takie ładne.

Kiedyś będzie później.



miquell 2010-11-01 21:56:52
skomentuj (1)
 
 
księga gości




2011
grudzień
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
2010
listopad
sierpień
marzec
2009
listopad
październik
sierpień
lipiec
czerwiec
kwiecień
marzec
luty
styczeń