miquell blog

Twój nowy blog

Taki dzień, że mam ochotę wejść pod stół, zakryć się kocem i wyobrażać sobie, że znów mam 3 lata. I mnie nie ma.

Zmienić swoje życie, tak od zaraz, jest takie trudne.
Chciałbym, żeby od jutra wszystko się zmieniło.
Chcę obudzić się w mydlanej bańce.

Gdy tak leżymy i twoja głowa
spoczywa na mnie,
czuję zapach Twojej skóry.
Wiatr we włosach, który przed wejściem zaplątał się w Tobie.
Oddech masz spokojny.
Zamykasz oczy i zasypiasz.
Na chwilę i ja zamykam oczy,
w nadziei, że może ta chwila się zatrzyma.
Chcę, żebyś leżał przy mnie zawsze,
obejmował mnie ramieniem.
Ufał mi na tyle, żeby zasnąć.

Tę.

Brak komentarzy

Zabawne. Zwłaszcza, gdy pisze ktoś, kto nigdy nie zwracał na mnie uwagi. Czy w tym mieście tak już będzie, że gdy towar się skończy to oni będą pisać do mnie?
Zabawne to i przykre.

24.05

2 komentarzy

Chciałbym od was wszystkich uciec.
Być z dala od tych pięknych, umieśnionych. Od tych brzydkich, zapuszczonych.
Mieć z głowy idiotyczne zaczepki, kawy, piwa.
Przeraża mnie młodość, mierzi starość.
Pasywni, aktywni, w moro, dresy, krawaciarze..miałem was wszystkich.
A teraz najchętniej bym uciekł.
Od was. od tej pierdolonej mentalności.

Mam go w pamięci.
Zapach skóry.
Smukłe dłonie.
Białe zęby. Uśmiech, którym mnie ozłacał.

I to już prawie 8 lat, gdy on jest szczęśliwy.
A ja nie. Bo on nie jest ze mną.

No niby jest.
Ale te noce takie samotne.
Puste.
Zimne prześcieradło po drugiej stronie pleców.
I niby jest, a jakby go nie było.

Smutne.

Smutno.

Nie wierzę w ładnych chłopców.
To ściema ta ich intelektualna mina, ładny lok.
Modny ciuch.
Z ekranu czuć perfumerię.

A w sercu balonik z trującym gazem.
Czasem to czuć siedząc obok.

Ładni chłopcy to ściema.

Dokładnie tydzień temu rozpocząłem swój urlop. I dni przeleciały mi przez palce. Tak to jest, jeśli się nigdzie nie wyjedzie, a dni spędza na sprzątaniu, internetowaniu, czytaniu.
Dziś nie było lepiej.
Koszmarny dzień pod kątem energetycznym. Podobno nie tylko ja to odczułem.

Zakupy na targu.
Za kilo winogron, banany, rzodkiewki zapłaciłem mniej, niż za dwa pączki i 3 bułki z jagodami. Gdzie te czasy kiedy drożdzówka była tania i mając złotówkę w kieszeni dało się zjeść całkiem dużą sztukę??
Czytam „Dziewczynę, która igrała z ogniem” i dobijam do 300 stron. Akcja się zagęszcza (wreszcie) i nawet muszę przyznać, że mnie wciąga. Adaptacja filmowa czeka spokojnie, bo wyznaję zasadę pierwszeństwa książce.

Jutro dzień zaczynam od bananowego koktajlu. Detox od kawy!

Urojenia.

Brak komentarzy

Miłość, miłość, miłość..Trzeba być w związku, mówić o miłości, chodzić na randki, przeżywać ulotne chwile i porażki.
Tak jak „na czasie” jest bycie modnym, hipsterem bądź innym modowym freakiem, tak na fali od dłuższego czasu jest bycie związkowcem randkującym.
Nie jest to jednak zjawisko nieszkodliwe dla społeczeństwa. Wręcz przeciwnie, zjawisko jest tak popularne, że cierpią na tym wszyscy, za wyjątkiem samych związkowców.
Na czym to wszystko polega?
Co jest modne w świecie miłości już wiemy. Zakładasz sobie profil, cykasz zdjęcia mega wypasionym sprzętem, aby wyglądały jak wycięte z magazynów, podkręcasz je jeszcze w graficznych programach. Twarz z grymasem, ciało w supermodnych ciuchach, albo po prostu szczegół, dłoń z papierosem, kawałek oka, kolana. Więcej zdjęć pod hasłem, bo nic tak nie kusi jak odrobina tajemnicy.
Z zainteresowań same cytaty, tytuły piosenek, złote myśli, albo zwyczajne: nie wiem co tu robię, napisz, jak chcesz, poznasz mnie, jak napiszesz. Obie formy poprawne, bo przyciągną każdego.
Taki profil musi być obdarty z seksualności, w rubryce sex jedynie „tradycyjnie” i „po ciemku”. Przecież Związkowiec Randkujący nie myśli o seksie, ba! on prawie nie używa penisa, może właściwie nawet nie wie, że go ma.
Ale jakie to mylne, jakie złudne.
Bo skoro „moda na miłość” nakazuje nie mówić o potrzebach ciała, to trzeba siedzieć cicho i pokazać swoją intelektualną stronę.
A teraz jak to wygląda od strony odbiorcy.
Strona intelektualna przeważnie opiera się na dwóch książkach przeczytanych w empiku, na licznych magazynach, na telewizji śniadaniowej. Skoro on lubi Florence and the Machine, to wiedz na pewno, że przyznanie się do słuchania Britney Spears spotka się z totalnym brakiem akceptacji. Bo on słucha tylko dwóch-trzech płyt, najlepiej tych modnie niszowych, utworów, których za chiny nie zanucisz, ale świetnie pasują do nowego Iphona.
Zdjęcia to osobny temat do rozważań. W publicznej galerii niby kolano, a pod hasłem noga od gołej stopy (albo białej skarpetce!) po kość biodrową, ze szczególnym uwzględnieniem ogolonego krocza i stojącej pały. Modne też są gołe pupy, białe majtki. Opięte bokserki to jak celofanowe opakowanie na cukierki. Ślinka leci na samą myśl.
Trendy jest bycie pas, pasywnym, uległą suką. Teraz znaleźć męskiego aktywnego faceta graniczy z cudem. Bo przecież bycie pasywnym nie wymaga wysiłku, a dupa nie mydło, nie wymydli się. Aktywni potrzebują czasu, klimatu, a przede wszystkim odpowiedniego sprzętu, chociaż dla każdego ta odpowiedniość jest inna. Ale jednak jest. A pasyw wystarczy, że się wypnie. I oni, Związkowcy, wypinają się bardzo chętnie i często. Wszystko w myśl przyszłego związku i miłości. Tylko szkoda, że ta miłość kończy się równo z orgazmem.
Bo Związkowiec Randkujacy musi być w ciągłym ruchu, w notorycznym kręgu zainteresowania. Mówi o miłości, a jego myśli krążą dookoła seksu, najlepiej zbiorowego, by mieć tych wszystkich facetów na raz przy sobie. Kolekcjonerzy.
Czemu jest to szkodliwe?
Człowiek daje się nabrać. Wkręca w piękne zdjęcia, w widma spotkań i randek, przeżywa każdą wiadomość. I traci wiarę w prawdziwą miłość, nie dla mody i zabawy. Miłość to ciężka praca, a nie kwestia podkładania poduszek pod tyłek.

Niestety, każdy z nas kiedyś był Związkowcem. Dłużej, krócej, ale był. I najważniejsze, żeby zdać sobie z tego sprawę i więcej tego błędu nie popełniać.


  • RSS